Historyczny start Polaka w Pikes Peak 2026. Maciej Serafin w Race to the Clouds. Feltdecor partnerem wydarzenia.

Są takie projekty, które od początku wiadomo, że znaczą więcej niż pojedynczy start w zawodach. To nie jest tylko wpisanie się na listę uczestników, przygotowanie samochodu i wyjazd na miejsce. To miesiące pracy, logistyki, testów, treningów i decyzji, które trzeba podejmować z pełną świadomością skali wyzwania. Takie podejście jest szczególnie bliskie naszej filozofii jako producenta paneli -również w naszych realizacjach liczy się proces, precyzja i odpowiedzialne podejmowanie decyzji na każdym etapie projektu. 

Właśnie z takim projektem mierzy się dziś Maciej Serafin – wielokrotny mistrz Polski i Europy w wyścigach górskich, który w 2026 roku jako pierwszy Polak w historii wystartuje w legendarnym Pikes Peak International Hill Climb, znanym także jako Race to the Clouds, czyli Wyścig do chmur. 

To jeden z najbardziej wymagających wyścigów górskich na świecie. Trasa prowadząca na szczyt Pikes Peak w Kolorado liczy blisko 20 kilometrów i składa się ze 156 zakrętów. Start znajduje się na wysokości około 2800 m n.p.m., a meta na 4300 m n.p.m. Już same te liczby pokazują, z jak ekstremalnym wyzwaniem trzeba się zmierzyć. Ale w tym wyścigu nie chodzi tylko o długość trasy czy tempo przejazdu. Dochodzą jeszcze rozrzedzone powietrze, spadek wydolności organizmu, zmienne warunki pogodowe, śnieg w okolicach szczytu, oblodzona nawierzchnia i droga biegnąca nad urwiskami, często bez żadnych barier ochronnych. 

To właśnie dlatego Pikes Peak od ponad stu lat działa na wyobraźnię kierowców z całego świata. Ukończenie tej próby daje ogromny prestiż, bo do startu dopuszczani są tylko ci, którzy przejdą bardzo drobiazgową selekcję i udowodnią, że mają odpowiednie doświadczenie, zaplecze techniczne i organizacyjne. Dla wielu to marzenie, które nigdy nie wychodzi poza etap planów. Maciej Serafin podjął decyzję, by to marzenie zrealizować naprawdę. 

W Feltdecor szczególnie cenimy właśnie takie historie. Projekty, które wymagają odwagi, dyscypliny i myślenia długofalowego. Takie, w których liczy się nie tylko efekt końcowy, ale też cała droga do celu. Dlatego z dumą wspieramy Macieja Serafina w przygotowaniach do tego historycznego startu. To wsparcie oparte nie tylko na obecności marki, ale przede wszystkim na identyfikacji z człowiekiem, który podejmuje wyzwanie wykraczające daleko poza strefę komfortu. 

W tym artykule chcemy opowiedzieć, dlaczego ten start jest tak wyjątkowy, z czym naprawdę wiąże się udział w Wyścigu do chmur i dlaczego dla nas jest to coś więcej niż sportowe partnerstwo. To historia o ambicji, pionierstwie i konsekwencji. A także o tym, że czasem najważniejsze rzeczy zaczynają się tam, gdzie większość mówi, że to niemożliwe. 

Dlaczego Pikes Peak to jeden z najtrudniejszych wyścigów świata? 

Pikes Peak International Hill Climb nie bez powodu od ponad stu lat rozpala wyobraźnię kierowców. To drugi najstarszy wyścig samochodowy w USA, organizowany od 1916 roku na zboczach góry Pikes Peak w Kolorado. Sama historia robi wrażenie, ale o wyjątkowości tego wydarzenia decyduje przede wszystkim trasa i warunki, w jakich trzeba ją pokonać 

Mówimy o odcinku liczącym 12,42 mili, czyli blisko 20 kilometrów, złożonym ze 156 zakrętów. Start znajduje się na wysokości około 9 390 stóp, a meta na 14 115 stóp, co odpowiada mniej więcej przejściu z około 2860 do 4300 metrów nad poziomem morza. Już sama różnica wysokości pokazuje, że to nie jest wyścig, w którym wystarczy tylko szybko pojechać. Tu każdy kilometr oznacza zmianę warunków pracy kierowcy i samochodu. 

Wysokość robi tu ogromną różnicę. Rozrzedzone powietrze wpływa na wydolność organizmu, koncentrację i reakcje, a jednocześnie odbija się na osiągach samochodu. To dlatego Pikes Peak jest próbą nie tylko tempa, ale też przygotowania fizycznego, technicznego i mentalnego. W tym wyścigu nie da się liczyć wyłącznie na odwagę. Potrzebna jest precyzja, doświadczenie i umiejętność działania pod presją warunków, które zmieniają się z minuty na minutę. 

Do tego dochodzi sama charakterystyka trasy. Droga jest kręta, ekspozycja duża, a znaczna część przejazdu prowadzi nad urwiskami. Zmienne warunki pogodowe: przy starcie może być ciepło, podczas gdy w okolicach szczytu zalega śnieg, temperatura spada poniżej zera, a nawierzchnia bywa oblodzona. Nierzadko uczestnicy muszą też przebić się przez warstwę chmur, zanim dotrą do ostatniego odcinka prowadzącego do mety. 

Właśnie dlatego ukończenie Pikes Peak daje w motorsporcie tak duży prestiż. To nie jest zwykły występ zagraniczny ani kolejny punkt w kalendarzu. To wejście do grona zawodników, którzy zmierzyli się z jednym z najbardziej wymagających wyścigów górskich na świecie. Sam fakt, że organizatorzy dopuszczają do startu tylko wyselekcjonowanych kierowców i zespoły z odpowiednim doświadczeniem, pokazuje skalę tego wyzwania. 

I właśnie dlatego tegoroczny start Macieja Serafina ma tak duże znaczenie. Nie chodzi wyłącznie o sportowy rezultat. Chodzi o udział w wydarzeniu, które od dekad jest symbolem odwagi, przygotowania i gotowości do przekraczania granic. Dla polskiego motorsportu to moment naprawdę wyjątkowy. 

Dlaczego start Macieja Serafina jest historyczny dla Polski 

W przypadku tego projektu nie mówimy tylko o ambitnym starcie za granicą. Mówimy o czymś, czego wcześniej nie zrobił żaden polski kierowca. Według opublikowanej listy zawodników 104. edycji Pikes Peak International Hill Climb, Maciej Serafin został zakwalifikowany do klasy Time Attack 1 i wystartuje z numerem 88 za kierownicą Hondy Civic TCR / JAS. To pierwszy oficjalny udział reprezentanta Polski w tym legendarnym wyścigu. 

To właśnie ten fakt nadaje całemu przedsięwzięciu tak duży prestige. Pikes Peak od lat funkcjonuje w świecie motorsportu jako wydarzenie wyjątkowe, ale do tej pory żaden Polak nawet nie próbował zmierzyć się z Wyścigiem do chmur. Sam Maciej Serafin mówił wprost, że to właśnie ten pionierski wymiar jest dla niego jedną z najważniejszych motywacji. Start w Colorado ma dla niego wymiar sportowy, ale też symboliczny. Chodzi o przecieranie szlaku i pokazanie, że polski kierowca oraz polski zespół mogą stanąć na starcie jednego z najtrudniejszych wyścigów świata. 

To nie jest przypadkowy zawodnik, który po prostu postanowił spróbować czegoś nowego. Maciej Serafin to wielokrotny mistrz Polski i Europy w wyścigach górskich. Ma za sobą doświadczenie, które daje sportowy fundament do mierzenia się z tak wymagającą próbą. Ale Pikes Peak to inna skala. Inne warunki. Inna logistyka. Inna odpowiedzialność. Dlatego ten start jest tak istotny również z perspektywy całego środowiska motorsportowego w Polsce. Pokazuje, że można myśleć szerzej i odważniej. 

Historyczność tego udziału nie wynika więc tylko z samego hasła pierwszy Polak. Wynika z całej skali przedsięwzięcia. Z konieczności przejścia przez selekcję. Z przygotowania samochodu do pracy na dużych wysokościach. Z organizacji transportu do USA. Z budowania zaplecza technicznego do projektu, którego w Polsce nikt wcześniej nie realizował. To wszystko sprawia, że ten start jest ważnym momentem nie tylko dla Macieja Serafina, ale też dla obecności Polski na międzynarodowej scenie wyścigów górskich. 

I właśnie dlatego w Feltdecor patrzymy na ten projekt z tak dużym uznaniem. Bo wspieramy nie tylko kierowcę, ale moment przełomowy. Taki, który zapisuje się w historii przez odwagę, przygotowanie i gotowość do wyjścia poza to, co już znane. 

Jak wyglądają przygotowania do Pikes Peak? 

W przypadku tego startu samo doświadczenie nie wystarczy. Jak mówi sam Maciej, przygotowania koncentrują się na trzech obszarach: samochodzie, formie fizycznej i logistyce. Zespół musi dopracować specjalnie kupione auto, montując nowy silnik, układ chłodzenia, komputer i czujniki barometryczne. Równolegle kierowca pracuje nad wydolnością na siłowni, bieżni i basenie, trenuje funkcjonowanie na dużych wysokościach i codziennie jeździ na symulatorze. Trzecim elementem jest logistyka, czyli wysłanie samochodu do USA, formalności wizowe i dokumenty

potrzebne do startu. 

Dlaczego Feltdecor i ARPI Group wspiera ten projekt? 

W Feltdecor cenimy projekty, które wymagają odwagi, konsekwencji i bardzo dobrego przygotowania. Start Macieja Serafina w Pikes Peak dokładnie taki jest. To nie jest spontaniczna decyzja ani jednorazowy występ, tylko duże przedsięwzięcie, za którym stoi doświadczenie, praca zespołu i jasno postawiony cel: zmierzyć się z legendarnym Race to the Clouds jako pierwszy Polak w historii. 

Dla nas sponsoring tego projektu to coś więcej niż obecność marki przy wydarzeniu sportowym. To wsparcie człowieka, który podejmuje realne wyzwanie i konsekwentnie buduje drogę do startu w jednym z najtrudniejszych wyścigów górskich na świecie. Właśnie takie historie są nam bliskie. Lubimy projekty ambitne, wymagające i realizowane z pełnym zaangażowaniem. 

Dlatego z dumą wspieramy Macieja Serafina w przygotowaniach do Pikes Peak 2026 i trzymamy kciuki za jego start 21 czerwca. To ważny moment nie tylko dla samego kierowcy, ale też dla polskiego motorsportu. 

Podsumowanie 

Start Macieja Serafina w Pikes Peak International Hill Climb 2026 to projekt wyjątkowy, bo łączy sportowe doświadczenie z pionierskim wymiarem dla polskiego motorsportu. To pierwszy oficjalny udział Polaka w legendarnym Race to the Clouds, wyścigu rozgrywanym na trasie liczącej blisko 20 kilometrów i 156 zakrętów, prowadzącej z wysokości około 2860 do 4300 metrów nad poziomem morza. Sama skala tego wyzwania pokazuje, że mówimy tu o czymś znacznie większym niż zwykły start w zawodach. 

Dla Feltdecor ten sponsoring jest wsparciem projektu, za którym stoją ambicja, konsekwencja i ogrom pracy wykonanej jeszcze przed pojawieniem się na linii startu. Przygotowanie samochodu, trening fizyczny i dopięcie logistyki pokazują, że Pikes Peak zaczyna się dużo wcześniej niż na trasie w Kolorado. Dlatego z dumą kibicujemy Maciejowi Serafinowi w drodze na szczyt i cieszymy się, że możemy być częścią przedsięwzięcia, które już dziś zapisuje się jako ważny moment dla obecności Polski na międzynarodowej scenie wyścigów górskich. 

Najczęściej zadawane pytania

Michał Piecuch

Twórcą tego bloga jest

Michał Piecuch

Na co dzień współpracuje z klientami, architektami i dystrybutorami, pomagając im tworzyć wnętrza, które łączą świetny design z akustyką. Doradza przy wyborze odpowiednich rozwiązań, wspiera na etapie projektu i czuwa nad tym, aby finalny efekt wyglądał dokładnie tak, jak powinien. Chętnie dzieli się wiedzą o akustyce, materiałach i dobrym projektowaniu - z tej pasji narodził się pomysł na tego bloga. Po godzinach najchętniej odkrywa nowe miejsca i studiuje języki obce